niedziela, 30 wrzesień 2018 19:21

DWS na salonach

Napisał

…czyli z wizytą w Brukseli. Część z Was już pewnie wie, część właśnie się dowie, że w minioną środę i czwartek – na zaproszenia europosła Dobromira Sośnierza (a konkretniej jego asystenta Szczepana Czarnika) – dane mi było przekroczyć progi Europarlamantu. Dlaczego? Dlatego, że każdy z 751 zasiadających tam ludzi może rocznie zaprosić na „wycieczkę” 107 osób. Za każdego płacimy my. To znaczy oficjalnie Europarlament, ale skąd on ma pieniądze? Daje to 80357 osób rocznie, które mogą przejść sobie korytarzami tego przybytku, odwiedzić salę plenarną, a przede wszystkim, obejrzeć filmik propagandowy o samym Parlamencie.

Jasnym jest, że zwykle deputowani zapraszają tam swoich znajomy lub zaplecze polityczne. Pan Sośnierz jednak postanowił wykorzystać wycieczkę do zaprezentowania raportu o wolności słowa w Parlamencie Europejskim. W tym celu zaprosił ludzi cichych i pokornych jak Drago (tak, ten od InfoPiguły), Dox, redakcja Sejmloga, Waszego ulubionego redaktora DWS24, pyta.pl czy człowieka występującego na wyjeździe jako Niezależny Hejter oraz ludzi nieco bardziej istotnych w polskim świecie medialnym: Rafała Otokę-Frąckiewicza, Wojciecha Wybranowskiego, ludzi z Dziennika Zachodniego, Sieci czy TV Trwam. I jeszcze wielu innnych, ale nie wszystkich pamiętam.

O dziwo Europarlament przetrwał oblężenie chociaż pani prowadząca wykład zdecydowanie nie była przygotowana na buczenie sali gdy pojawiło się to zdjęcie:

wycieczka 1

Pytanie zadane przez Rafała Otokę-Frąckiewicza o to czy pan Juncker pije również panią zmieszał. Choć wybrnęła na zasadzie, że ona nie widziała, ale zapewne okazyjnie mu się zdarza.

Najciekawszą częścią środowej wizyty była opowieść posła Sośnierza o pracy Europarlamentu. O tym jak wyglądają głosowania (nie ma szans na czytania wszystkich rezolucji, poprawek itp., bo jest tego jakaś ryza papieru dziennie), o tym że do niektórych – liczących kilkanaście stron – rezolucji, zgłaszanych jest kilkanaście stron poprawek typu „słówko może zastąpić słówkiem powinno” oraz o tym, że w kuluarach posłowie mówią co innego niż na sali.

sosnierz

Sama prezentacja raportu dostępna jest na Sejmlogu. Nie był zły, mógł być lepszy, w skrócie z wolnością słowa w Europarlamencie jest równie różowo jak poza parlamentem.

Po raporcie nastał czas na kolację (rewelacyjne steki lub jeszcze lepsze żebraka) i część nieoficjalna. Nie obyło się oczywiście bez skandalu – ta „aferka” z Chrystusem i Maryja na drzwiach kibla to my. Zresztą oba obrazy zostały zdjęte na naszą prośbą z przeprosinami menadżerki. Choć nie mam wątpliwości, że wiszą tam znowu.

Dzień drugi to ponowna wizyta w Europarlamencie, ale już z redakcją Sejmloga, która to przeprowadzała wywiady z Dobromirem Sośnierzem, a potem z Jaokiem (pyta.pl) i Rafałem Otoką-Frąckiewiczem. Jednocześnie. Zapewne do obejrzenia wkrótce.

Podsumowując wyjazd bardzo udany, zwłaszcza, że poznało się parę osób do tej pory znanych jedynie jako postaci internetowe. Kilka kontaktów nawiązanych, trochę uwag wymienionych, dużo śmiechu, tyleż samo poważnych rozmów o rzeczywistości. Warto było. Zawłaszcza, ze ZA DARMO. Niech i ja mam coś z tej Unii.

Na koniec kilka luźnych spostrzeżeń:

Europarlament jest olbrzymi. Rozwiązuje znaczną część bezrobocia w krajach członkowskich. W jego siedzibie jest praktycznie wszystko: studio medialne, restauracje, kawiarnie… Tylko biura posłów to nory.

Chodzenie po schodach jest częścią europejskiego dziedzictwa. Tak twierdzą w Brukseli Dlatego w pobliżu wind wisi coś takiego:

schody 1

Jakby ktoś miał wątpliwości co do logiki tej instytucji to na widzie dla niepełnosprawnych też jest:

schody 2

Przed siedzibą wiszą hasła czym się Unia zajmuje. Na przykład takie:

granice

Włócząc się po Brukseli, na wystawie, spotkaliśmy coś, czego nie spodziewaliśmy się bardziej niż hiszpańskiej inkwizycji:

swierzaki

Można poczuć się jak w domu…

Czytany 2009 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 30 wrzesień 2018 20:30